Toyotanews.eu - Newsroom Toyota Central Europe

Arkady Fiedler sprawdził, jak wygląda podróżowanie wodorową Toyotą Mirai po Europie

10-11-2021

  • 4 905 km z Warszawy do Paryża i z powrotem wodorową Toyotą Mirai
  • Zużycie wodoru 0,73 kg/100 km i koszt przejazdu 41,3 euro na trasie Warszawa – Berlin
  • Łącznie na całej trasie Mirai zużył 50 kg wodoru, którego koszt wyniósł 2 100 zł
  • Średnie zużycie wodoru na całej trasie, głównie na autostradach – 1,07 kg/100 km
  • Przejazd wodorową Toyotą przez Alpy na wysokości powyżej 2 400 m n.p.m.
  • Samochód nie wyemitował żadnych spalin i oczyścił 2 312 m3 powietrza – tyle ile potrzebuje jeden człowiek przez pół roku
  • Teaser relacji filmowej z wyprawy dostępny na kanale YouTube Arkadego Fiedlera

Arkady Fiedler postanowił osobiście sprawdzić, jak wygląda podróżowanie po Europie wodorową Toyotą Mirai. W osiem dni wykonał pętlę o długości 4 905 km z Warszawy do Paryża i przez Alpy z powrotem do Warszawy. W tym czasie samochód nie tylko nie wyemitował żadnych spalin, ale oczyścił ponad 2 tysiące m3 powietrza. Na kanale YouTube Arkady Fiedler – PoDrodze zostanie niedługo opublikowana relacja filmowa z tej wyprawy.

Autem wodorowym przez Europę
Trasa podróży #WyprawaNaH2 przebiegała przez 7 krajów i liczyła 11 etapów. W drodze do Paryża Arkady Fiedler odwiedził Berlin, Hanower, Amsterdam, Kolonię i Brukselę, a w trasie powrotnej Zurych, alpejskie przełęcze Grimsel, Furka i Świętego Gotarda, a następnie Neuschwanstein i Poczdam. W Kolonii podróżnik wraz z nowym Mirai zatrzymał się, by zwiedzić motoryzacyjną wystawę Toyota Collection, na której mógł obejrzeć elektryczny napęd na ogniwa paliwowe Toyoty Mirai pierwszej generacji. W Paryżu spotkał wodorowe taksówki marki Hype, która tworzy w stolicy Francji flotę 600 Mirai służących na co dzień mieszkańcom. W Szwajcarii sedan zasilany energią produkowaną w reakcji wodoru z tlenem wjechał na wysokość 2436 m n.p.m. na przełęczy Furka.

Na liczącej 4905 km trasie Toyota Mirai zużyła 50 kg wodoru, którego łączny koszt wyniósł 2100 zł. W tym czasie samochód nie tylko nie wyemitował żadnych spalin, ale oczyścił 2 312 m3 powietrza.

„Auto do produkcji energii elektrycznej w ogniwach paliwowych, w których łączy się tlen z wodorem, potrzebuje krystalicznie czystego powietrza, dlatego filtruje je podczas jazdy. W sumie na całej trasie Mirai oczyścił 2 312 m3 powietrza. To połowa zapotrzebowania jednego człowieka w ciągu roku” – zwrócił uwagę podróżnik.

Oszczędny napęd na ogniwa paliwowe
Najtrudniejszym etapem podróży okazał się ten pierwszy, z Warszawy do Berlina. Fiedler musiał pokonać Toyotą Mirai odcinek o długości 593 km zbliżonej do jej katalogowego zasięgu, a zbiorniki nie były napełnione do końca. Średnie zużycie wodoru na trasie Warszawa – Berlin wyniosło tylko 0,73 kg/100 km, czyli poniżej średnich wyników katalogowych wg WLTP. Mirai zużył na tym odcinku 4,34 kg wodoru, a przy cenie 9,5 euro za 1 kg koszt przejazdu z Warszawy do Berlina wyniósł 41,3 euro.

Duża dostępność stacji tankowania
Na kolejnych etapach podróży Arkady Fiedler mógł w pełni skorzystać z możliwości, jakie dawały autostrady. „Stacji wodorowych było mnóstwo, na tyle blisko od siebie, że na całej trasie od Belina tylko raz byłem blisko włączenia się rezerwy. Tankowanie trwa kilka minut i można jechać dalej. Na niemieckich autostradach jeździ się szybciej, czasem powyżej 160 km/h, dlatego przyspieszyłem, nie martwiąc się o zasięg” – szacuje Arkady Fiedler. – „W sumie wraz z napełnieniem zbiorników w Warszawie auto było tankowane 15 razy, a średnie zużycie na całej trasie od Berlina, głównie na autostradach, a częściowo także w górach, wyniosło 1,07 kg/100 km. Na wodór wydałem 2 171 zł”.

Komfortowa limuzyna klasy premium
Toyota Mirai drugiej generacji zadebiutowała na europejskim, w tym także polskim rynku w 2021 roku. Jest to największa limuzyna Toyoty, która łączy rewolucyjny bezemisyjny napęd z przestronnością, komfortem i wyposażeniem klasy premium. Samochód powstał na platformie GA-L, największej platformie z serii TNGA, dzięki której zyskał tylny napęd, nisko położony środek ciężkości, świetne właściwości jezdne i większą odporność na zderzenia.

„Mirai wygląda fantastycznie, przyciągał wzrok gdziekolwiek się pojawiał (nawet wśród motocyklistów). Jedzie się nim świetnie, dynamicznie i płynnie. Na autostradach Europy Toyotą Mirai podróżuje się normalnie, tak jak autem spalinowym, ale cenną korzyścią jest ogromny komfort jazdy samochodem elektrycznym, który porusza się cicho, płynnie i bez wibracji. Taki pojazd jest wręcz niezastąpiony w dalekiej podróży” – podkreślił Fiedler.

Mirai jest napędzany silnikiem elektrycznym o mocy 182 KM i momencie obrotowym 300 Nm. Jednostka ta jest zasilana ogniwami paliwowymi, które produkują prąd na bieżąco w reakcji wodoru z tlenem. Samochód zużywa średnio 0,84 kg/100 km wodoru, a jego przyspieszenie od 0 do 100 km/h wynosi 9 s. Wodorowa Toyota nie emituje podczas jazdy żadnych spalin, a jedynym produktem ubocznym pracy ogniw paliwowych jest para wodna. Większa wydajność ogniw paliwowych, zwiększona pojemność zbiorników wodoru i lepsza aerodynamika pozwoliły zwiększyć zasięg auta o 30 procent do 650 km w normalnych warunkach jazdy (wg WLTP).

Film relacjonujący podróż Toyoty Mirai i Arkadego Fiedlera po Europie zostanie niedługo opublikowany na kanale Arkady Fiedler – PoDrodze, gdzie obecnie można obejrzeć jego teaser.

Arkady Fiedler
Arkady Paweł Fiedler jest pasjonatem podróży samochodowych, producentem filmów podróżniczych i autorem książek. Zorganizował wyprawy klasycznymi samochodami przez Afrykę i Azję, a także jako pierwszy człowiek w historii przejechał w 2018 roku kontynent afrykański z południa na północ samochodem elektrycznym bez żadnego wsparcia, korzystając wyłącznie z zastanej infrastruktury elektrycznej. Projekt ten został nominowany do nagrody TRAVELERY National Geographic. Autor książki „Maluchem przez Afrykę” jest wnukiem wybitnego pisarza i podróżnika Arkadego Adama Fiedlera, znanego z takich publikacji jak „Dywizjon 303”, „Orinoko” i „Kanada pachnąca żywicą”. Na początku 2020 roku pokonał prawie 9500 km hybrydową Toyotą RAV4 podczas wyprawy na Nordkapp, w której musiał się zmierzyć z surową zimą za kołem podbiegunowym i całkowitymi ciemnościami nocy polarnej.